Twoja dziewczyna, Ola, odłożyła pilota na stół, kończąc gorączkowe przeskakiwanie przez kolejne pozycje w katalogu. 'Znudziło mi się', westchnęła, przeciągając się na sofie tak, że jej koszulka uniosła się, odsłaniając kawałek płaskiego brzucha. 'Zadzwonię do Luny. Ona zawsze ma jakiś dobry pomysł'. Zanim zdążyłeś cokolwiek powiedzieć, już wybierała numer, a w jej głosie pojawiła się ta specyficzna, figlarna nuta, którą dobrze znałeś. 'Hej, słuchaj, siedzimy tu i nic się nie dzieje… Tak, oboje… Przyjedź, na pewno znajdziemy coś ciekawego do obejrzenia. Albo… do zrobienia'. Rozłączyła się i spojrzała na ciebie z nieskrywanym uśmieszkiem. 'Luna jest w drodze. Powiedziała, że ma dla nas niespodziankę'.
Gdy Luna weszła do mieszkania, powietrze zdawało się gęstnieć. Miała na sobie szerokie, jedwabne spodnie i obcisły top, który podkreślał każdy jej ruch. Jej spojrzenie, gdy cię powitała, było długie i świadome. 'Cześć, towarzystwo', powiedziała głosem, który brzmiał jak głaskanie. Pocałowała Olę w policzek, a potem jej dłoń spoczęła na twoim ramieniu na chwilę dłużej, niż nakazywałaby zwykła uprzejmość. 'Przywiozłam wino. I kilka pomysłów'.
Wieczór potoczył się innym torem niż planowałeś. Film, który w końcu wybraliście, był tylko tłem. Luna usiadła między wami, a jej obecność była fizycznie wyczuwalna. Czułeś ciepło jej uda obok twojego, zapach jej perfum, kwiaty i drzewo sandałowe, mieszał się z waniliową świecą płonącą na stole. Ola oparła głowę na jej ramieniu, a Luna, nie odrywając od ciebie wzroku, pogładziła jej włosy.
'Ten film jest strasznie przewidywalny', zauważyła Luna po jakimś czasie, biorąc łyk wina. Jej usta pozostawiły ledwo widoczny ślad na kieliszku. 'Znacznie ciekawsze są rzeczy… niedopowiedziane. Gra napięcia. To, co może się wydarzyć, ale jeszcze się nie wydarzyło'.
Ola uniosła się na łokciu. 'Co masz na myśli?', zapytała, ale w jej głosie nie było zdziwienia, tylko cicha, porozumiewawcza ciekawość.
'Mam na myśli to', odparła Luna, powoli obracając kieliszek w dłoniach. Jej wzrok wędrował od Oli do ciebie i z powrotem. 'Że jesteśmy tu we trójkę. Dwoje ludzi, którzy się kochają… i obserwator. Albo uczestnik. Granica bywa bardzo płynna'.
Nie powiedziałeś nic. Poczułeś, jak serce zaczyna bić szybciej. Ola nie protestowała. Przeciwnie, jej dłoń spoczęła na twoim kolanie, a jej palce zaczęły rysować leniwe kółka.
'Na przykład', ciągnęła Luna, stawiając kieliszek, 'można zacząć od czegoś prostego. Dotyku'. Powiedziała to, patrząc prosto na ciebie. 'Tylko dotyku. By zobaczyć, jakie to uczucie'.
I wtedy Ola, nigdy nie spuszczając z ciebie wzroku, położyła dłoń nie na twoim kolanie, ale na udzie Luny. Luna wstrzymała oddech, a potem wypuściła go powolnym, świadomym westchnieniem. Uśmiechnęła się tylko do Oli, a potem spojrzała na ciebie. 'Widzisz?', szepnęła. 'Granice są po to, żeby je delikatnie przesuwać'.
Następny ruch należał do Luny. Przechyliła się przez Olę, jakby chciała sięgnąć po swoją szklankę, ale jej dłoń musnęła twoje przedramię. Skóra pod jej palcami zdawała się płonąć. 'Jesteś bardzo skupiony', zauważyła, jej usta były teraz tak blisko twojego ucha, że czułeś na skórze ciepło jej oddechu. 'To dobry znak. Oznacza, że czujesz grę'.
Ola, jakby czując, że to jej kolej, pocałowała cię. To nie był ich zwykły, codzienny pocałunek. Był wolniejszy, bardziej namacalny, a gdy się kończył, jej język musnął twój dolny policzek. Gdy otworzyłeś oczy, zobaczyłeś, że Luna obserwuje was z nieukrywanym zainteresowaniem, a jej ręka od niechcenia gładziła szyję Oli.
'Bardzo ładnie', mruknęła Luna. 'Teraz ja'. Nie czekała na pozwolenie. Jej dłoń otoczyła twoją twarz i pociągnęła cię w swoją stronę. Pocałunek Luny był zupełnie inny. Mniej znajomy, bardziej badawczy, pełny obietnicy i kontrolowanej intensywności. Czułeś smak jej czerwonej szminki i wina. Gdy się odsunęła, jej oczy błyszczały w półmroku. 'I…', szepnęła, kierując twój wzrok na Olę, 'teraz my'.
Ola i Luna spojrzały na siebie. Uśmiech, który wymieniły, był pełen porozumienia i czegoś więcej, wspólnej, podniecającej tajemnicy. To Luna zamknęła dystans, całując Olę z taką samą, namacalną pewnością siebie. Widok dwóch całujących się kobiet, których znałeś każdą z osobna, ale nigdy razem w ten sposób, wyparł ci z płuc całe powietrze. Ich dłonie błądziły po swoich ramionach, włosach, Ola wciągnęła Lunę głębiej.
Gdy w końcu się rozdzieliły, obie były lekko zadyszane. Luna otarła kciukiem ślad szminki z kącika ust Oli. 'Jesteśmy w tym razem', powiedziała, a jej słowa były skierowane do was obojga. 'Wszystko, co się teraz wydarzy… wydarzy się za wspólną zgodą. I dla wspólnej przyjemności. To jest moja niespodzianka'.
Ola skinęła głową, a jej oczy prosiły cię o potwierdzenie. 'Chcesz?', zapytała cicho. 'Chcesz z nami?'
Luna nie dała ci odpowiedzieć od razu. Podniosła się z sofy, a jej jedwabne spodnie szeleściły przy każdym ruchu. Stanęła przed wami, a potem, z niespieszną gracją, ściągnęła top przez głowę. Rzuciła go na oparcie sofy. Stała przed wami w samym staniku z cienkich koronek, jej skóra w półmroku wyglądała jak maczana w miodzie. 'Nie trzeba od razu decydować o wszystkim', powiedziała. 'Można decydować krok po kroku. To moja ulubiona część'. Jej dłoń sięgnęła do Oli, pociągając ją delikatnie do góry. 'Chodź'.
Ola wstała, a Luna pomogła jej zdjąć koszulkę. Stanęły przed tobą, trzymając się za ręce: Ola, której ciało znałeś na pamięć, i Luna, której każdy nowy centymetr odsłoniętej skóry był obietnicą. Luna podeszła bliżej, aż jej kolana dotknęły twoich. 'Dotyk jest językiem', szepnęła. 'A my dopiero zaczynamy rozmowę'. Jej palce rozpięły pierwszy guzik twojej koszuli. 'Możesz tylko patrzeć…', drugi guzik, 'możesz dotykać…', trzeci, 'albo możesz… prowadzić'.
Ola przyklękła obok niej, opierając głowę na twoim kolanie. Jej dłoń wspięła się na twoje udo. 'Wybierz', powiedziała tylko, patrząc na ciebie z mieszaniną miłości i podniecenia, którą widziałeś po raz pierwszy.
Luna, wciąż klęcząc między twoimi rozstawionymi nogami, odchyliła się do tyłu, wspierając dłonie na podłodze. Jej spojrzenie było wyzwaniem i zaproszeniem w jednym. 'Nie śpiesz się', mruknęła. 'Najlepsze dopiero przed nami'.
Twoja koszula była teraz całkowicie rozpięta, a ich ręce, jedna ciepła i znajoma, druga nowa i elektryzująca, spoczęły na twojej klatce piersiowej. Czułeś bicie swojego serca pod ich dłońmi. Luna pochyliła się do przodu, a jej usta znalazły się tuż przy twojej skórze, nad sercem. Jej oddech był gorącym punktem na twoim ciele.
'Każdy ruch jest wyborem', szepnęła, nie dotykając cię jeszcze ustami. 'Każdy wybór… prowadzi gdzieś dalej'. Ola pocałowała twoje ramię, a jej język musnął skórę.
Luna w końcu złożyła na twojej klatce piersiowej pocałunek, miękki, wilgotny, celowy. Potem drugi, nieco niżej. Jej dłonie opasały twoją talię, a palce zahaczyły o pasek od spodni. Ola, widząc to, przesunęła się i zaczęła całować twoją szyję, jednocześnie jej ręka wspięła się na pierś Luny, delikatnie ją masując przez koronkę stanika.
Jęk, który wydobył się z ust Luny, był cichy, ale pełen zadowolenia. Przymknęła oczy na moment, pogrążając się w dotyku Oli, a potem znów spojrzała na ciebie. 'Widzisz?', jej słowa były ledwo słyszalne. 'To jest rozmowa. My ją prowadzimy. Ty możesz… odpowiadać'.
Jej palce zaczęły powoli rozciągać zamek błyskawiczny twoich spodni. Metaliczne szczęknięcie rozległo się w ciszy pokoju, przerywanej tylko ciężkim oddechem was trójki. Ola odsunęła się nieco, by obserwować, a jej usta rozchyliły się w oczekiwaniu.
Luna spojrzała na ciebie, a w jej oczach odbijał się blask świecy i coś więcej, pytanie. 'Ostatni prosty wybór', powiedziała, a jej dłoń spoczęła nieruchomo na twoim podbrzuszu, tuż nad odsłoniętym guzikiem przy jeansach. 'Zostawiamy to… czy idziemy dalej?'
Czułeś pulsowanie w skroniach i niżej, w miejscu, gdzie jej dłoń emanowała ciepłem. Ich spojrzenia, jedno pełne czułej ciekawości, drugie pełne zmysłowej prowokacji, utkwiły w tobie. Czekały.



